W końcu musiałam się zabrać za kartki świąteczne. Natchnienia zero, ale - jak mus, to mus.
Na początek wystartowałam z takimi najprostszymi karteczkami, z niewielką ilością elementów. Później się zajmę takimi "wypasionymi", które bardzo lubię robić, ale są strasznie pracochłonne.
Tak więc na początek totalna prostota:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz